matematyka.biologia1.info|komputery.1gb.waw.pl|szklo.tania11.info|celina.barany.info|etat.barany.info Po północy na...

Menu

Po północy na...



Po północy na wschodzie zadudniły działa. Kanonada jak nawałnica przewalała się coraz bliżej. Jeden z pocisków walnął w zmarzniętą ziemię. Pęknięta szyba z brzękiem wypadła na podłogę. Chłopcy ubrali się. — Chodźmy do pałacu albo do glinianek. Strzelają ze wschodu, to za skarpą można się ukryć — zaproponował rzeczowo Janek. Wojtek nałożył na siebie wszystko, co miał najlepszego: świeżą koszulę flanelową, sweter zrobiony na drutach przez mamę, drugi, luźniejszy, poniemiecki, który kupił od własowskiego żołnierza i futrzaną kurtkę również kupioną od Niemców za wygrane w karty pieniądze. Bał się znów stracić cały swój dobytek. Na drodze do glinianek doszedł ich chrzęst stalowych gąsienic. Czołg zatrzymał się na moment. Grzmotnął strzał. Chłopców podrzuciło. Wojtek wrzasnął. Błysnęła latarka. — Kto wy?